Sojusz Lewicy Demokratycznej

Blogosfera

Tadeusz Iwiński: POLSKA A SĄSIEDZI- STARE I NOWE PROBLEMY

Data dodania: 2017-08-04 12:49

POLSKA A SĄSIEDZI- STARE I NOWE PROBLEMY 4 sierpnia 2017 Ulubione powiedzenie Urho Kekkonena- wybitnego polityka, przez szereg lat premiera i przez ćwierć wieku prezydenta Finlandii- brzmiało tak: „przyjaciół należy szukać blisko, a wrogów daleko”. Sam bym je lekko skorygował- wrogów, czy też przeciwników lepiej nie szukać w ogóle (sami się na ogół znajdą). Ale ma ono głęboki sens, bowiem sztuką polityki zagranicznej i w dużej mierze podstawowym kryterium jej skuteczności oraz powodzenia jest właśnie ułożenie właściwych,partnerskich stosunków z sąsiadami. To w relacjach z nimi, z historycznych i innych powodów, ujawniają się często sprzeczności interesów, a w razie braku umiejętności ich przezwyciężenia dochodzi do konfliktów,a nawet wojen. Z punktu widzenia dzisiejszej Polski nie ma żadnych problemów z ułożeniem właściwych stosunków z Japonią, Chinami,Australią Brazylią, czy Stanami Zjednoczonymi Ameryki. Nierzadko wprost przeciwnie! Na początku okresu transformacji ustrojowej straciliśmy trzech dotychczasowych sąsiadów-ZSRR, Czechosłowację i NRD.W październiku 1990r. doszło do zjednoczenia Niemiec, przy zachowaniu wcześniejszej nazwy państwa-Republika Federalna Niemiec.W grudniu 1991r. przestał istnieć Związek Radziecki i odtąd na wschodniej granicy mamy aż czwórkę sąsiadów: Rosję,Litwę, Białoruś i Ukrainę.Wreszcie od roku 2003 Czechosłowacja podzieliła się na Czechy i Słowację. Łącznie zatem graniczymy z 7 krajami. Nieco żartobliwie mówiąc- nie zmienili się tylko nasi skandynawscy sąsiedzi przez Bałtyk. Niepokoić musi obecnie fakt,iż z wyjątkiem bezkonfliktowych relacji z Czechami, Słowacją (nie uwzględniając naturalnie „sporu” o Janosika) i-co jest miłą niespodzianką-z Białorusią, relacje z pozostałą czwórką nie zawsze układają się najlepiej. Szczególnie bulwersujące jest podejście obecnie rządzącego, prawicowego obozu do partnera gospodarczego Polski nr 1 (roczne obroty handlowe-ok. 100 mld. euro) oraz głównego sojusznika politycznego w Europie- Niemiec.Bardzo trudny,z oczywistych powodów,proces wzajemnego pojednania przez dekady okazał się niezwykle płodny i szkoda byłoby go hamować.W związku z rocznicą Powstania Warszawskiego antyniemieckie akcenty zabrzmiały dość wyraźnie,m.in. w kontekście tolerowania marszu ONR i zachowania części kibiców. Wiceszef MON, mało doświadczony polityk,który przejdzie do historii jako „ekspert od widelca” mówił brutalnie (nawiązując do napięć na linii Warszawa-Bruksela),iż synowie i wnuki „zwyrodnialców” nie będą nas uczyć demokracji.Dziwi powrót Jarosława Kaczyńskiego (i w ślad za nim posłów PiS) do kwestii niemieckich reparacji za II wojnę światową. Czy nam się podoba czy nie tej sprawy nie da się dziś załatwić i takie było też stanowisko rządów III RP,m.in. w 2004r.Szkoda,że nie przypomniano w ostatnich dniach wspaniałego wystąpienia ówczesnego prezydenta RFN Romana Herzoga wygłoszonego w Warszawie z okazji 50. rocznicy Powstania. Stosunki polsko-rosyjskie są jeszcze bardziej skomplikowane,a według najnowszego raportu Pew Research Center aż 65% naszych obywateli obawia się zagrożenia ze strony Rosji-najwięcej spośród badanych społeczności 38 państw. Trzeba pamiętać naturalnie o wojnie 1919-1921,o Pakcie Ribbentrop-Mołotow, o 17 września 1939r.,ale także o tym,że-niezależnie od tego, co piszą domorośli historycy-to Armia Radziecka wyzwoliła Polskę spod okupacji hitlerowskiej kosztem 600 tys. żołnierzy. Konflikt na wschodzie Ukrainy i dokonana z naruszeniem prawa międzynarodowego aneksja Krymu także niekorzystnie wpłynęły na nasze relacje. Jednakże ewidentnie antyrosyjskie nastroje podsycają od kilku lat ugrupowania polskiej prawicy za pomocą kuriozalnej tezy o „zamachu smoleńskim”,dokonanym przez władze na Kremlu-być może nawet przy współdziałaniu poprzedniego polskiego rządu. Wyraźnie widoczne są rusofobiczne akcenty, m.in. w działaniach Instytutu Pamięci Narodowej,np. w podejściu do losów pomników Armii Czerwonej. Na podstawie polsko-rosyjskich porozumień z 1992 i 1994r. można było rozwiązać ten spór w lepszy sposób, uwzględniając choćby doświadczenia Austrii.Od lat nie toczy się też żaden poważny dialog polityczny między Warszawą a Moskwą,nie licząc pojedynczych spotkań na szczeblu wiceministrów.Trudno o taki dialog, gdy np. szef MON- obraźliwie wypowiadający się o okresie Polski Ludowej-nieustannie zrównuje okupację hitlerowską Polski z „okupacją radziecką”. I czyni to magister historii ! Ale takie status quo przynosi szkodę interesom zwykłych obywateli. Wystarczy przypomnieć o zamrożeniu przez Warszawę małego ruchu granicznego z Obwodem Kaliningradzkim,co oznacza oczywiste straty dla mieszkańców Warmii i Mazur (gdzie bezrobocie jest niezmiennie wysokie,nawet 13%),a także woj. Pomorskiego. Niepodległość trzeciego naszego największego sąsiada,ok. 45-milionowej Ukrainy, została uznana w końcu 1991r. przez Polskę jako pierwsze państwo świata (na kilka godzin przed Kanadą). Dobrze pamiętam ten moment,gdyż działo się to na pierwszym posiedzeniu pierwszego demokratycznie wybranego Sejmu, co więcej-zaraz po wyborze prezydium Izby,a sam zabierałem wówczas głos w imieniu Klubu SLD. Niemal od początku-w niejako symbolicznym geście-Polacy nie potrzebowali wizy przy wyjeździe na Ukrainę.Nasze relacje są niezmiennie dobre, zwłaszcza w aspekcie ekonomicznym i społecznym, a bez obecności ok. milionowej społeczności ukraińskiej nad Wisłą byłyby kłopoty ze znalezieniem pracowników w niektórych sektorach naszej gospodarki. Znacząca jest też np. obecność studentów znad Dniepru na naszych uczelniach. Jednakże w ostatnich latach na tle dyskusji i sporów o historię najnowszą (głównie w kontekście zbrodni na Wołyniu i Galicji Wschodniej) pojawiły się rysy na wzajemnej współpracy. Są one pogłębiane dostrzegalnym wzrostem wpływów ugrupowań i sił nacjonalistycznych w obu krajach. Od dawna uważam,iż prawdziwe pojednanie polsko-ukraińskie może okazać się nawet trudniejsze niż polsko-niemieckie, czy polsko-rosyjskie.. Wątki historyczne,a zwłaszcza narodowościowe (mam na myśli sytuację ponad 200-tysięcznej polskiej społeczności) stoją też na przeszkodzie pełnej normalizacji,komplikujących się nieco od kilku lat,stosunków z naszym najmniejszym sąsiadem,3-milionową Litwą. Przedmiotem sporu są szczególnie sprawy pisowni nazwisk i nazw (np. brak litery „W” w alfabecie litewskim),paszportów,polskich szkół i-last not least-własności ziemi.Regulacje Rady Europy w szeregu tych przypadków nie są respektowane. Dobrze,że ostatnio uregulowano sprawę rafinerii w Możejkach, będącą przez lata przedmiotem niebagatelnych kontrowersji. Materia historyczna okazuje się znów nader delikatna i nie można się poruszać w tej sferze, jak słoń w składzie porcelany. Dlatego niepokoi niedawno ujawniony pomysł MSWiA,aby w stulecie niepodległości Polski na stronach naszych nowych paszportów znalazły się motywy nawiązujące do tej rocznicy. Miałyby być wśród nich zdjęcia Cmentarza Orląt we Lwowie i Ostrej Bramy w Wilnie. Na Ukrainie i Litwie musiałoby to zostać odebrane jako prowokacja. Rząd PiS powinien PRZYSWOIĆ SOBIE NAUKĘ KEKKONENA! Zaś triadę: porozumienie-pojednanie-wybaczenie trzeba, w praktyce, głównie w relacjach z naszymi sąsiadami, wcielać w życie jako rzecz oczywistą !

Zobacz profil polityka: Tadeusz Iwiński

Komentarze